Wszystkie kategorie
Wszystkie kategorie
Odzież
Obuwie
Biżuteria i zegarki
Bielizna
Galanteria i dodatki
Kosmetyki
Nakrycia głowy
Sprzęt i akcesoria
Wybierz kolor
Kolor produktu zbliżony do:
Bezbarwny
Beżowy
Biały
Brązowy
Czarny
Czerwony
Ecru
Fioletowy
Granatowy
Niebieski
Oliwkowy
Pomarańczowy
Różowy
Srebrny
Szary
Wielobarwny
Zielony
Złoty
Żółty
Mój koszyk
Moje konto
W koszyku posiadasz:
produktów
na łączną kwotę:
Login:
 
Hasło:

Pogo – bo skateboarding to punk

28-11-2008 / Autor: Natalia Grzempka
Firma Pogo, produkująca deski oraz ubrania, od samej nazwy budzi niepokój. Dla niektórych Pogo kojarzy się z buntem, brutalnością, dzikością. A z czym powinno się kojarzyć? Na stronie firmy - www.pogoskate.pl, czytamy, że Pogo to wolność przy dźwiękach nieskorumpowanej muzyki, kiedy liczyła się zabawa i prawdziwa więź. Pogo to próba zachowania tych czasów i sprzeciw wobec plastikowości naszego świata. Ich hasło to „Nie frytki, nie plastik”. A kto się temu sprzeciwia? Przeczytajcie Wywiad z Piotrem Dabovem, twórcą łódzkiej firmy Pogo.
 
MODA.PL: Jakie są początki firmy Pogo?
 
PIOTR DABOV: Firma Pogo powstała w 2003 roku i od początku motywem przewodnim wcale nie były ubrania, ale deski, a dokładniej decki. Ale z tego powodu, że jestem z Łodzi, a jest to miasto włókniarzy, zrobiłem też serię koszulek i bluz męskich do desek. I nagle się okazało, że jakość i design tych ubrań budzą zainteresowanie na rynku. Oczywiście pierwsze serie t-shirtów i bluz były bardzo małe, ale od czegoś trzeba zacząć.
 
MODA.PL: Młoda firma nie może obejść się bez trudności, Jak było w Twoim przypadku?
 
PIOTR DABOV: Hmm… Szczerze mówiąc nie przypominam sobie szczególnych trudności. Wszystko było bardzo spontaniczne i nawet można powiedzieć dość łatwe. Korzystałem z tego, że wcześniej pracowałem w hurtowni skejtowej, miałem kontakty i nie było to działanie po omacku. Było to zupełnie coś nowego w porównaniu z szerokimi ciuchami panującymi wtedy w skejtszopach.
 
 
 
MODA.PL: Czy były rzeczy, które cię zainspirowały lub w znaczący sposób wpłynęły na ciebie w tworzeniu Pogo?
 
PIOTR DABOV: Bardzo wpłynęła na mnie sytuacja z targów skejtowych z San Diego, gdzie wielu ludzi prezentowało podejście DIY – Do It Yourself, czyli że pomysły są stricte moje, ale są realizowane przez grafika i projektanta. Efekt końcowy, jakim jest Pogo jest dziełem wielu firm i wielu ludzi.
 
MODA.PL: Patrząc na twoje ciuchy ciężko dopasować je do jakiejś konkretnej subkultury…
 
PIOTR DABOV: Bo tak naprawdę chodzi o deskę. A deska jest w Polsce źle pojmowana, bo deskorolka zawsze miała swoje korzenie w punkrocku i DIY. Również, jeśli chodzi o loga, kierujemy się w stronę prostych, nawet można powiedzieć kwadratowych, używając jednego-dwóch kolorów niż tych przybajerzonych i nacekinowanych. Oczywiście cały czas się rozwijamy, ale założenie Pogo jest takie, że nasze rzeczy mają być proste, praktyczne, funkcjonalne i wystarczyć na wiele sezonów.
 
MODA.PL: Co to znaczy prowadzić firmę skejtową? Czy na polskim rynku jest ich dużo?
 
PIOTR DABOV: Uważam, że firma skejtowa powinna być prowadzona przez skejtera, bo to najlepiej wpływa na taką firmę. Inne polskie firmy na rynku skejtowym to np. Nervous, Prong… wszyscy jesteśmy mniej więcej w podobnym klimacie, chociaż uważam, że my konsekwentnie trzymamy pewien image i nie staramy się sezonowo dorabiać jakichś bajerów lub kopiować innych. Mamy swoją jazdę i jeśli komuś się to podoba to po prostu to kupi.
 
Produkujemy tylko w Polsce. Selekcjonujemy miejsca, w których sprzedajemy i ludzi, do których sprzedajemy. Jeśli chodzi o zagrożenia to są jakieś wielkie koncerny typu Reserved i tak dalej, ale uważam, że to masówka… zdecydowanie się od tego odcinamy i na tym budujemy nasz wizerunek.
 
MODA.pl: Jak rozwija się Pogo i jakie macie plany?
 
PIOTR DABOV: 2 lata temu ruszyło Pogo Girls i w krótkim czasie te serie stały się bestsellerem. Mamy wysoką jakość, która proponujemy po dostępnej cenie, co się rzadko zdarza. Cały czas pracujemy nad rozszerzaniem kolekcji, Zrobiliśmy już czapki tirówki i Fidelki, spodnie dżinsowe, bardzo dopracowany fason kurtek typu Harrington oraz inne rzeczy, które może nie są najtańsze, ale prezentują określoną jakość.
 
MODA.pl: A dalsza przyszłość?
 
PIOTR DABOV: Rozwijamy również sieć sklepów Dizaster – jeden jest w Łodzi na Piotrkowskiej 79 a drugi na Łyskowskiego 35/29. Sklepy te sprzedają tylko określone, głownie polskie marki. Oczywiście sklepy będą miały też swoje odpowiedniki w Internecie. Wydajemy też gazetę Dizaster, i jest to samobójstwo finansowe, mimo, że wielu nam zarzuca, że to gazetka reklamowa.
 
Mamy również Team skejterów – Pogo Team, z którym jeździmy po Polsce na zawody i nie tylko.
 
MODA.pl: Na pewno myślicie o exporcie…
 
PIOTR DABOV: Jest to ciężka rzecz, ale próbujemy sprzedawać na wschód, na zachód. Na razie największe sukcesy odnosimy w Niemczech. Na wschód jest już zupełnie nieciekawie, są to jednorazowe strzały, a nam zależy na długotrwałych kontaktach i spotkaniu klienta jeszcze raz.
 
MODA.pl: A co robisz w czasie wolnym, jak ci się zdarzy?
 
PIOTR DABOV: No oczywiście jeżdżę na deskorolce od wielu lat. Jeżdżę również na snowboardzie. Dla uspokojenia uprawiam jogę, bo wpadam ostatnio w ciężki pracoholizm. Generalnie deska, joga, praca – takie są moje zainteresowania i nie życzę nikomu, aby miał tyle pracy, co ja mam J.
 
 
Ostatnio sprzedane
Ostatnio komentowane
program tvmodelki
© Copyright Moda.pl 2009-2011. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Powered by Edito CMS